A kiedy będzie słońce i lato,
pójdziemy sobie na spacer z tatą.
Ja będę miała nową sukienkę,
tato mnie będzie trzymał za rękę.
Pójdziemy wolno, prosto przed siebie,
będziemy liczyć chmury na niebie,
będziemy liczyć drzewa przy drodze,
będziemy skakać na jednej nodze.
Miniemy kino, szkołę, aptekę,
jeszcze spojrzymy z mostu, na rzekę,
jeszcze okruchy rzucimy falom,
kupimy w kiosku różowy balon.
Kiedy już będę bardzo zmęczona,
tato posadzi mnie na ramiona
(tacy będziemy jak nikt, szczęśliwi).
A wokół ludzie będą patrzyli na to,
jak na barana niesie mnie tato.
Szczęście to coś, czego nikt nie zgłębi.
Nie jest nim drzewo, ani świeży śnieg.
Ono jest tym, czego pragniesz, o czym chcesz mówić.
Więc cokolwiek myślisz o szczęściu, zawsze masz rację.
Kiedy rano świt Cię zbudzi
to uśmiechem witaj ludzi.
Bo on goi wszelkie ranny
no i zawsze jest mile widziany...
Nawet gdy słońce na niebie nie świeci
uśmiech radość wszędzie wznieci.
W Twoim oknie bukiet róż
to malował w nocy mróz
W kształcie wszystkich gwiazd na niebie
szeptem mówił, że dla Ciebie.
Różdżką przyjaźń naszkicował,
byś ją w sercu swym zachował.
Twoje usta ją ogrzały
i smak marzeń jej nadały.
Lecz wystarczy trwać przy sobie,
mróz nie szkodzi mnie i Tobie.
Krótki mój wierszyk i mowa krótka,
bo jestem dziadku bardzo malutka.
Kiedy urosnę, dziadku jedyny,
będę Ci życzyć przez dwie godziny.
A teraz tylko te słówka powiem,
niech Bóg dziadziunia obdarzy zdrowiem,
niech dziadzio drogi żyje wiek cały,
i wciąż pamięta o wnusi małej.