Świąt wesołych i śmingusa,
niech Ci żona skórę rusza.
Niech Ci pieści Twe jajeczka,
co pojemne są jak beczka.
Niech dosiada Ci kucyka
i przez święta na nim bryka.
Szczęście to coś, czego nikt nie zgłębi.
Nie jest nim drzewo, ani świeży śnieg.
Ono jest tym, czego pragniesz, o czym chcesz mówić.
Więc cokolwiek myślisz o szczęściu, zawsze masz rację.
Jeszcze moment jeszcze chwilka
podaruję Ci motylka,
co nad moją głową lata
puszczę go na koniec świata,
niech Cię mocno pocałuje
i skrzydełkiem powachluje.
Niech Zmartwychwstanie Pańskie,
które niesie odrodzenie duchowe,
napełni wszystkich spokojem i wiarą,
da siłę w pokonywaniu trudności
i pozwoli z ufnością patrzeć w przyszłość.