Na osiemnaste urodziny Twoje,
przyjmij też zyczenia moje.
Zdrowia, szczęścia,
pomyślności i dużo jedzenia.
Co byś zdrowa była,
dziecek za dużo nie urodziła,
życiem się nacieszyła,
i wszystko co chciała robiła.
Co by te chłopaki szwarne za Tobą latały,
i rąk byle kaj nie wkładali.
Szufladki za mocno nie czaskały
i aby wróbelki do Ciebie pod oknem zawsze mile ćwierkały.
Przepraszam, że pojawiłem się w twojej głowie.
Przepraszam, że pojawiłem się w Twoim sercu.
Przepraszam, że zawróciłem Ci w głowie.
Przepraszam, że miłość mi dałaś
przepraszam, że tak krótko Cię kochałem.
Przepraszam, że z Tobą zerwałem.
Przepraszam, że nas już nie ma.
Przepraszam za pustkę w sercu zostawioną.
Przepraszam za obietnice niespełnione.
Przepraszam za nadzieję, którą Ci dałem, przepraszam za to, że się pojawiłem...
W te piękne święta, gdy Pan Zmartwychwstanie
życzę Tobie smacznych jajek na śniadanie,
żółtego kurczaczka, białego zająca
i aby te święta trwały bez końca!
Za dwie tony miłości,
za tonę cierpliwości,
za serce wielkie jak wszechświat,
za uśmiech na twarzy zawsze promienny,
za dziś i za jutro, dziękuję Ci mamuś!
Choć jesteś tak daleko, wiem że jesteś obok mnie!
Mamuś, kocham Cię!
Niech Wam nie zbraknie nigdy zdrowia,
niech szkoła w dom się wspólny zmienia!
Praca wychowawcy to praca niełatwa,
bo często leniwa i krnąbrna jest dziatwa.
Kocha ona figle i chętnie się czubi,
lecz stroni od książki, uczyć się nie lubi.
Trzeba dużo zdrowia, dużo czasu stracić,
aby umysł ucznia rozwinąć, wzbogacić,
który gdy dorośnie, dopiero zrozumie,
jak jest w życiu ciężko, gdy się mało umie.
Stary Rok odchodzi
z brodą po kolana,
zadumany, zatroskany,
żegnany na balach.
Jaki byłeś wszyscy wiemy
i za to Ci dziękujemy,
za radość, smutki, żale,
i za szczęście jakie dałeś.
Kocham Cię szczerze,
na rowerze, na Rivierze,
przy barierze i ruderze,
nago i w swetrze,
jak kaczka własne pierze,
na spacerze, w atmosferze,
w dobrej wierze
i tak, że aż mnie cholera bierze.