Jest podłość i jest rozpacz, jest troska i jest żal. Są siły złe dookoła i jest moc zdradziecka, co każe więdnąć kwiatom, ptaki pędzi w dal. Moc tę zwycięża tylko jedno-uśmiech dziecka :)
Życzę Ci, aby nigdy nie opuściła Cię odwaga, gdy przyjdzie Ci porzucić swoje bezpieczne pozycje. Życzę Ci, abyś żył w zgodzie z samym sobą i z własnym systemem wartości: to wielkie szczęście, gdy jest się zadowolonym z tego, kim się jest.
Drogie Dzieci,
niech w poranek ten świąteczny,
tak radosny, pełen wiosny,
jasno słonko Wam zaświeci.
Niech Wam radość sprawią mamy
i ubiorą w sukieneczki kolorowe,
czy w spodenki całkiem nowe.
Niech pojawią się na stole truskaweczki ze śmietaną
i pierożki z jagodami,
czekoladki, pyszne lody i Zozole.
Niech ucieszą was prezenty,
od rodziców ukochanych,
niech nie braknie towarzystwa
ani taty, ani mamy.
W dniu Święta Dziecka,
przyleciał ptaszek, chyba z Olecka,
i mówił, że wiek nie ma znaczenia,
bo relacja ojciec syn, się nie zmienia.
Życzę więc dorosłemu synkowi,
żeby nad wodą mnóstwo nałowił,
żeby same na brzeg wychodziły sumy,
żeby wszystkie słupy zawsze były z gumy,
żeby studia Ci szły bez trudu,
żeby nikt nigdy nie robił Ci brudów,
żeby Ci deszcz na głowę nie padał,
żeby Ci nikt bólu nie zadał,
żeby dla Ciebie drogi były proste,
bo zakręty bywają zbyt ostre.
Żeby Ci już stolarz fotel robić zaczął,
bo potem mu ludzie wręcz nie wybaczą,
że dyrektor skończył potrzebne fakultety,
a d*py posadzić nie ma na czym, niestety.
Czas szybko przecież leci,
Zaraz przyjdą żona, dzieci,
W kalendarzu cyfra jedna drugą gania,
jak w CPN-nie podczas tankowania.
I nie zdążysz dobrze zobaczyć, jak świat się zmienia,
jak swoim dzieciom będziesz składać życzenia.
Puki co, ja do Ciebie piszę teraz,
żebyś swego Fatra wspomniał nie raz.
Na dziś już kończę te życzenia skromne,
piszę na bieżąco, bo potem zapomnę.
Piszę se wolno, spokojnie, bo w WORD-dzie,
to czasem najchętniej dał bym po mordzie,
kiedy mam koniec pisanej wiadomości,
a poczta lubi mnie wnerwić do białości,
że sesja skończona i cyt do widzenia,
cały tekst zniknął bez (k) przeproszenia!
No trzymaj się Synciu, kończę list przydługi,
w przyszłym roku napiszę Ci drugi.
Wraz ze zdobywaną wiedzą pojawiają się nowe pytania.
Potrzeba głębokiej wiary, by nie zwątpić pod naporem niepewności.
Potrzeba silnych korzeni czerpiących ze źródeł wiary,
by wiatr nie strącił rodzących się dopiero owoców.
Osiągniesz konkretną wiedzę, gdy jej część powierzysz zaufaniu.