Ciałem obok mnie Cię nie ma,
lecz ma dusza już do Ciebie śpiewa:
Zamknij oczy już kochana,
ta godzina już nastała.
Niech Ci aniołki się śnią,
i na dobranoc rozgrzej się miłością mą.
A gdy zmrużysz oczka
i poczekasz chwilę,
nadleci gwiazdeczka
piękna jak motylek.
Siądzie na poduszce,
bajeczkę opowie
taką czarującą,
aż zakręci w głowie.
Potem zaprowadzi
w dziwną snów krainę,
czarodziejski dywan
przed tobą rozwinie,
siądziesz na dywanie,
powiesz swe marzenie,
on z ochotą spełni
każde twe życzenie.
Przyszłam do Ciebie cichutko boso,
przemoczona deszczem i rosą.
Przyszłam, bo tęskniłam za Tobą,
przyszłam, bo jesteś niezwykłą osobą,
przyszłam by słońce Ci w dłoniach nieść,
przyszłam by podać Ci rękę i
chcę Ci szepnąć na dobranoc,
że dziękuję Ci za wszystko,
bo choć dzieli nas pół świata,
to w tej chwili jesteś blisko.
Piosenkę Nocy Ci zaśpiewam
srebrną od pyłu gwiazd, księżyca
i szeptu, co się polem niesie,
gdy mrok pomiędzy źdźbła przemyca.
Tajemne kształty myśli sennych,
koloryt roześmianych marzeń,
ślady kojących słów i gestów
kuszącą słodycz, miłe twarze.
Słońce już traci swój jasny blask,
to znak, że dzień pożegnać już czas.
Więc nie wypada nic innego,
jak życzyć Ci wieczoru miłego.
Księżyc ma już niebo w swej mocy,
więc życzę Ci dobrej nocy.