Choć się boję odrobinkę,
ślę do Ciebie Walentynkę.
Bo nadzieję cichą mam,
że Ci troszkę szczęścia dam.
W kawiarence, przy deserze,
na kolacji, na spacerze.
O północy i w południe
będzie nam ze sobą cudnie.
I znowu sama, kolejna noc bez Ciebie,
tak głucho i pusto w pokoju - brakuje mi Ciebie.
Chciałabym się przytulić, poczuć twego serca bicie,
lecz na razie marzę tylko o tym skrycie.
Ale noc już ciemna zapadła, więc położę się do łóżeczka
i będę śniła o Tobie, o naszej miłości,
dzięki której jeszcze żyję! Dobranoc mój słodki!
Wielkanoc pachnie wiosną,
to pora tak radosna!
Pełna pisanek kolorowych
i prezentów zajączkowych.
Na stole bazie, cukrowy baranek
i mnóstwo wody w dyngusowy poranek.
Gdybym ja mogła tak, jak pragnę szczerze,
sama bym szczęście niosła Ci w ofierze,
róże bym Tatku, słała Ci pod nogi
i wszystkie ciernie sprzątnęła z twej drogi.
Lecz nie mam władzy, by ściągnąć na Ciebie
blaski słoneczne, jaśniejące w niebie.
Ani z Twej drogi nie usunę cierni
i tylko kochać mogę Cię najwierniej,
i być Ci, Tatku, pociechą, osłodą,
i służyć chętnie całą siłą młodą.
Więc dziś życzenia w jednym zamknę słowie:
niech Ci Bóg, Tatku, da siły i zdrowie!
Jesteś małą iskierką,
która płomień rozpala.
Przychodzisz do mnie jak anioł
i wszystkie światła zapalasz.
I serce się raduje
i dusza pełna radości,
że jesteś, że przychodzisz
i że u mnie gościsz.