Weź koszyczek do swej pięści,
do kościoła idź poświęcić.
Włóż szyneczkę, kilka jajek,
smacznej babki też kawałek.
Spróbuj zmieścić i kiełbasę,
nie zapomnij chrzanu czasem!
Dwa kurczaki w koszu siedzą
i rzeżuchę sobie jedzą,
królik w szopie zioło pali,
kaczki dwie zalane w dali,
ksiądz za stołem już się buja.
WESOŁEGO ALLELUJA!
Uśmiechu, radości i słońca,
wiosennego ciepła bez końca,
zajączka wielkanocnego
w prezenty bogatego
i abyś znalazł w świątecznym koszyku
tyle szczęścia, ile liter w tym wierszyku!
Dwie lufeczki do koszyczka,
plus do tego zapalniczka,
albo poświęć cały worek
żeby z rana był humorek.
Niech w Twym sercu Bóg zagości,
dobrze jest mieć znajomości
więc w niedzielę przez dzień cały
z kolesiami pij browary.
A tradycję tą mokrutką
zastąp lepiej dobrą wódką
jedna noc jest w roku Wielka,
towarzyszy Ci butelka.
taki biblia tekst zawiera,
byś się w święta sponiewierał
co Ci będę w głowie mącić
dzień święty należy święcić.
Dzwon wesoło się rozlega,
pieśń potężna świat obiega.
Oby serce też zostało
napełnione dzisiaj chwałą
i tętniącym życiem wiosny
w zmartwychwstania dzień radosny.
By marzenia się spełniły,
kury jaja poświęciły,
tata nam dyngusa sprawił
ksiądz nam święta błogosławił.
Byśmy w święta byli razem
jak nam na Wielkanoc każe.
Rozhulały się wielkim gestem
wielkanocne dzwony
głosząc chwałę Pana
w cztery świata strony.
Spiżowy głos dzwonów
z sygnaturki drganiem
przebił chmury i przysiadł
przy złoconej bramie.
Święty strażnik, staruszek,
już trochę głuchawy,
pootwierał szeroko wrota
owej bramy - by lepiej słyszeć
granie z ziemskiego padołu.
I tak się zasłuchał
i tak się rozbawił
ręce kibić objęły
podparł się bokami,
przytupnął nieśmiało
(rzecz to oczywista)
wigor tempo przyspieszył
i już tańczy twista.
A tu tłumy turystów
do raju zdążają:
dobrzy - idą w pokorze,
czerwoni się pchają.
Chyłkiem, milczkiem jak diabły
w obcisłym kubraku
dołem się przemieszczają,
z głowa gdzieś pod pachą.
Cel już coraz bliżej,
złoto bramy nęci,
jeszcze parę ślizgów
i znów będą pierwsi.
Wtem głos z głębi ogrodu
wykrzyknął donośnie:
"- Piotrze! Oprzytomnij
i pomyśl przez chwilę!
Jak włażą komuchy
pójdziesz na zasiłek!"
Święty stanął i patrzy
- ze zmęczenia ziewa:
"- Psubraty podstępne!
Wy chcecie do nieba?
A gdzie dobre uczynki?
Gdzie serca skruszone?
Nic z tego nie będzie
ruszać w druga stronę!"
Ceber pełen wody
z deszczówki obłoku
wylał na gadzinę
co się pchała z boku.
W taki oto sposób
zwyczaj jest nadany:
w drugi dzień świąteczny
- poniedziałek lany.